Earache 1992

Zapewne recenzowane wydawnictwo to jedna z najbardziej wartościowych, pionierskich i oryginalnych płyt w szeroko rozumianym metalu industrialnym. ,,Pure'' ujrzał światło dzienne ponad dwie dekady temu i niewątpliwie materiał z tej płyty jest świeży i zaskakujący nawet teraz kiedy obecnie analogicznymi klimatami interesuje się nowe pokolenie, przyzwyczajone do urządzeń przenośnych, internetu i digitalizacji produktów medialnych. 

Ponadczasowość tej muzyki być może wynika z tego że jest ona zarówno progresywna jak też specyficznie autentyczna.

Godflesh na tej płycie prezentuje własny światopogląd na muzykę rockową, brzmiąc ekstremalnie i abstrakcyjnie. Produkcja albumu jest bardzo dobra i chyba lepsza od tej z debiutu ,,Streetcleaner''. Miks i mastering materiału zasługuje na najwyższe noty chociaż czasami wydaje się że balans pomiędzy poszczególnymi składnikami kontrapunktu mógłby być zupełnie inny, albo ilość śladów przy nagrywaniu wielościeżkowym mogłaby być nieco inna. 

Od strony stylistycznej ,,Pure'' to beztroska eksploracja tego fragmentu ,,muzycznego świata'' który został niegdyś odkryty przez Swans i podobne grupy. Godflesh jednak wplata tu idee z nurtu grind core, a także zahacza o tradycyjny przemysł (ma to miejsce zwłaszcza w przypadku bonusowych numerów, które są bardzo ambientowe i noise'owe i prawdopodobnie mogłyby być dobrym testem wytrzymałości układu nerwowego potencjalnego słuchacza). Ciekawe są pomysły skupiające się na eksponowaniu napięcia i mocy. Ma to miejsce w niektórych utworach i daje niesamowity efekt.

Zastanawiające jest, jak wiele zespołów próbowało bezskutecznie kopiować ciężki, przytłaczający styl wynaleziony przez Godflesh. Takie próby nie mogą być zakończone sukcesem gdyż skupianie się na elementach formalnych muzyki, takich jak określone rytmy, riffy jest po prostu niedorzeczne. Wystarczy jedynie kontemplacja określonego fragmentu ,,muzycznego świata''. 

Wszystkie ciekawe elementy formalne jak na przykład niesamowite, inteligentne, ciężkie, neurotyczne, łamane rytmy, czy też ,,wzięte z życia'' wokale niczym z jakiejś kłótni podczas libacji alkoholowej, powinny wówczas być zastosowane jako naturalne kroki w procesie generowania muzyki. Z drugiej strony, aby grać tak jak Swans czy Godflesh, nie wystarczy laptop z programem DAW. Są chyba potrzebni kreatywni muzycy o otwartych umysłach. Trochę zastanawia droga jaką podążył metal industrialny w ciągu ostatnich kilkunastu lat. Pomysły takie jakie są na ,,Pure'' prawdopodobnie nie zostały jeszcze do końca wyeksploatowane. Zamiast tego pewni twórcy aplikują do znajdowanej przez siebie muzyki idee z pewnych odmian elektroniki klubowej jak na przykład drum and bass.

Na koniec warto co nieco orzec o szacie graficznej omawianego dzieła. Jest to majstersztyk. Gruba, złota, metalicznie lśniąca czcionka doskonale współgra z, zaczerpniętymi z filmów, czarno-białymi, psychodelicznymi  fotografiami. We wnętrzu okładki jest też zamieszczonych kilka filozoficznych zdań do rozważenia. Jak w przypadku większości kapel industrialnych są to myśli analogiczne do tych jakie są zawarte w pewnych książkach wybitnego choć kontrowersyjnego filozofa niemieckiego, Fryderyka Nietzschego (prawdopodobnie chodzi o krytykę systemów kontrolujących wolność, odrębność i niezależność jednostek). Podobne poglądy głosił też zmarły ponad 20 lat temu mistyk z Indii Osho, znany z rewolucyjnego wkładu w wiedzę o metodach przemiany wewnętrznej. 

Z pewnością wiele kapel które klepią dziś muzykę na laptopach ,,posiłkując się'' wirtualną rzeczywistością i innymi fenomenami współczesności powinno skupić się podobnie jak Godflesh w latach 1990 --- tych na danym fragmencie transcendentalnej ,,muzycznej rzeczywistości'' zamiast wymyślać nie wiadomo co, myśląc że muzyka eksperymentalna i industrialna to muzyka idei. ,,Pure'' jest doskonałą płytą i bez wątpienia jest bardzo inspirująca. Mechaniczny, ekstremalny, ciężki, noise'owy styl aż się prosi aby zbadać go jeszcze dokładniej. 

Duch odkrywania lub raczej znajdowania utworów, bez względu na destrukcyjny wpływ na obiektywność muzyki związany z ingerencją muzycznego przemysłu, przenika recenzowane wydawnictwo i chyba jest to jedna z przyczyn skłaniających do stwierdzenia, że jest ono jedną z najciekawszych płyt w historii metalu industrialnego.

Drumcomputer

Inne recenzje Godflesh oraz projektów z nim związanych na industria.org.pl

Godflesh "Post Self"

Godflesh "A World Lit Only By Fire"

Godflesh "Decline & Fall"

Godflesh "Crush My Soul"

Greymachine "Disconnected"

JK Flesh "Nothing Is Free Ep"