Cleopatra 2017

chrome  - techromancyNowa płyta Chrome wzbudziła we mnie sporą ciekawość. Zastanawiałem się jak zabrzmi zespół z blisko czterdziestoletnią karierą pod koniec drugiej dekady  dwudziestego pierwszego wieku. Choć brzmienie nowocześniejsze, bardziej wygładzone i profesjonalne słychać, że to stary dobry Chrome. Nieco bardziej industrialny, nieco mocniejszy gitarowo choć nadal tak samo jak kiedyś niepoprawnie rockowy i eksperymentalny. 

Muzyka nie wpada w ucho za pierwszym razem. Choć są tu jeden czy dwa kawałki, które mają taki potencjał za sprawą chwytliwych riffów. Materiał zyskuje jednak po wielokrotnym przesłuchaniu. To niewątpliwie dojrzała muzyka i po tylu latach aktywności na scenie Chrome udowadnia, że nie są wypaleni i mają do zaoferowania ciekawą, inspirującą muzykę.

Na album składa się dwanaście numerów. Ciekawym zabiegiem jest skrócenie czasu płyty do trzydziestu czterech minut. Czy to w czymś przeszkadza? Zupełnie nie. Nadal mamy tę samą dawkę utworów, tekstów, masę pomysłów artystycznych lecz wszystko w skondensowanej formie. Utwory są krótkie, trwają w większości 2 minuty, czasami 3. Niekiedy brzmią tak jakby były celowo skrócone, ściszone, przerwane przez jakieś dziwne dźwięki, eksperymenty syntetyczne lub taśmowe. W połowie pojawia się całkowicie elektroniczno industrialny utwór. Jeżeli na obcej planecie grano by rocka, to myślę, że  brzmiałby właśnie w ten sposób.

Realizacja i miks płyty są bardzo ciekawe. Pomimo zróżnicowania utworów album brzmi spójnie. Po trzydziestu czterech minutach psychodeliczno rockowej jazdy mam wrażenie, jakbym przesłuchał długi, interesujący utwór. Niedosyt po zakończeniu sprawia, że uruchamiam płytę po raz kolejny i kolejny… Nie obraziłbym się jakby dodano jeszcze z dwa takie psychodeliczne i sugestywne utwory jak te z Techromancy. Ale cóż, czasem niedosyt bywa lepszy niż przesyt i znużenie. Pozostało więc szukać w innych albumach Chrome z tego okresu i ostrzyć zęby na kolejną płytę, która, jak zapowiada zespół, powinna się ukazać wiosną 2020 roku.

Łebski

 


Przeczytaj inne recenzje Chrome na industria.org.pl :

Chrome "Ghost Machine"