Scorn - StealthScorn, będący flagową grupą brytyjskiego perkusisty Micka Harrisa, zawsze był czymś osobliwym na scenie elektronicznej. Relatywnie rzadkie są przypadki aby muzyk znanego metalowego giganta (tutaj Napalm Death) opuścił go aby podążać elektroniczną autostradą kalejdoskopowych krajobrazów. Zazwyczaj gdy na nowe pole przybywa osoba spoza niego i asymiluje się z nim, jak pokazuje historia, zawsze owocuje czymś specyficznym. Jeśli na przykład grafik zostaje pisarzem, to jego powieści są bardzo wizualne (np. seria „Tytus Groan“, chińsko-brytyjskiego pisarza Mervyna Peake) . Muzyka Scorna od zawsze wyróżniała się dużą ilością rytmów. Jest produktem zawodowego perkusisty. I właśnie dlatego była rozpoznawana w morzu innych projektów na świecie.

Kawałki Scorna nie od zawsze były elektroniczne. Początkowe albumy nagrywano jako duet. Do pomocy zatrudniano sesyjnych gitarzystów. Wynikiem było połączenie industrialu z metalem. Stosowano psychodeliczne partie samplerów. Od kiedy Mick Harris w Scornie tworzy sam, „muzyczna szala“ przechyliła się w elektroniczną stronę. Wzrosło też użycie brzmień konkretnych – field recordingu umieszczanego w numerach. Na przykład odgłosy dźwigu, czy łoskot hali fabrycznej. Estetycznie opakowany album „Stealth“ ukazał się po kilkuletniej przerwie. Było to dziwne, bo zazwyczaj płyty Scorna ukazywały się w średnio, rocznych odstępach. Muzyczna prasa była zawsze zdumiona faktem iż poza pracami nad Scornem, Mick Harris utrzymuje przy życiu wiele innych projektów (jak Lull, Quoit, czy Matera). W wywiadach padaly wścibskie pytania o styl życia, czas na sen itd., mimo doskonałej jakości granej we wszystkich projektach muzyki. 

Przerwa przed wydaniem „Stealth“ zdecydowanie wpłynęła na charakter nowych utworów. Ostatnio wiele elektronicznych ekip przyspiesza i wypełnia własne kompozycje przesterowanymi sygnałami, a nawet ciężkimi gitarowymi riffami. Scorn jednak zwolnił i postawił na syntetyczne, laptopowe elementy połączone z industrialnym brutalnym, ciężkim rytmem. 

Talent muzyczny oraz wirtuozreria Micka Harrisa sprawia, że fan słuchając „Stealth“ relaksuje się. Nie są to kawałki do bajki animowanej. W sumie ta płyta jest poważna, a niekiedy mroczna. Punkt widzenia zależy od tego czy ktoś zna totalność Scorna i czy lubi sztukę. Na pewno każdy znajdzie tu coś dla siebie. 

Trudno powiedzieć w jaką stronę zmierza muzyka Scorna. „Stealth“ jest na styku industrialu i laptopowej elektroniki. Wokół tego projektu zawsze istniała aura niepewności, a każde wydawnictwo zawierało element zaskoczenia. Kawałki z reguły burzyły filozofię słuchaczy.

Drumcomputer

Inne recenzje płyt Scorn na industria.org.pl:

Scorn "Collossus"