Quatermass 2001

qouit - propertiesW pełnym niepewności, trosk i napięć, okresie kilku końcowych lat ostatniego millenium, niektóre typowe i wybitnie klubowe ,,podziemne'' nurty muzyczne, w specyficzny i dość tajemniczy sposób przebijały się do tak zwanego mainstreamu. Były to na przykład stylistyki takie jak drum and bass, trip hop czy też house. Co ciekawe analogicznymi, rytmicznymi klimatami rozpoczęli się wówczas zajmować projektanci brzmień oraz programiści syntezatorów z kręgów typowo awangardowej muzyki oraz klimatów electro/ebm i industrial. Warto tu wspomnieć o ,,formacjach'' elektronicznych takich jak Equinox (side projekt Front Line Assembly) czy też zupełnie pozbawione melodii i przeładowane ostro skwantyzowanymi bitami Dots And Dashes (alternatywne przedsięwzięcie członków Haujobb.). 

Bezkompromisowymi klimatami klubowymi i rytmicznymi, chociaż nacechowanymi wieloma relatywnie przemysłowymi  ideami, zajmował się również Mick Harris. Większość z jego wydanych, niewątpliwie doskonałych i ponadczasowych produkcji opiera się na ultra niskich, ,,mruczących'', potężnych subbasach oraz specyficznie ostro połamanych, nieraz w typowo industrialnym stylu -- rytmach. Jednym z najciekawszych projektów był Quoit (nazwa ta oznacza wiele rzeczy, na przykład rodzaj gry z dziewiętnastego wieku polegającej na rzucaniu metalowymi obręczami, w liczbie mnogiej prastare pomniki zbudowane z owalnych kamieni pochodzące sprzed kilku tysięcy lat). Ukazały się niestety tylko trzy albumy pod tym szyldem ale także pewna liczba okazjonalnych remiksów. 

W przypadku niektórych wydawnictw, drum and bass grany przez ludzi na co dzień myślących kategoriami industrialnymi jest różny od klimatów generowanych przez twórców z kręgów parkietowej muzyki klubowej. Dlatego czyni to wydawnictwa twórców przemysłu niewątpliwie  interesującymi dla każdego fana alternatywnej muzyki. Zamiast dziwnych, nieco infantylnych tubylczych okrzyków i hip hopowych wstawek sporo jest tutaj typowo miejskich dźwięków które potęgują pełną napięcia neurotyczną atmosferę budowaną o ekstremalnie wyrównane połamane nieraz do granic absurdu rytmy. 

W muzyce jeśi chodzi o jej tradycyjne rozumienie mamy w melodii element rytmiczny (ilościowy) i harmoniczny (jakościowy). Pierwszy z nich przejawia się we względnej długości dźwięków natomiast drugi we względnej szybkości ich drgań. Najbardziej istotny jest tutaj składnik rytmiczny ponieważ sam z siebie może dać ,,melodię''. Ma to miejsce w przypadku brzmień będących odgłosami uderzenia w bębny perkusyjne, a w muzyce elektronicznej rytm może się składać ze spreparowanych brzmień blach albo z bruitystycznych hałasów zaprogramowanych na syntezatorze.

Quoit ,,Properties'' to dobry przykład albumu na którym występują praktycznie same rytmy tworząc przeróżnego rodzaju ,,melodie''. Na ich tle występują typowo industrialne sample takie jakie mamy na przykład na najciekawszych albumach Godflesh lub Scorn. Dlatego też ,,Properties'' nawet jeśli został wrzucony przez prasę dziennikarską do półki z napisem drum and bass raczej słabo nadaje się do zabaw na parkiecie.

Wydawnictwa Harrisa, bez względu właściwie na to z jakim jego projektem mamy do czynienia cechują się oryginalnością. To chyba z kolei przekłada się na niesamowitą wprost ilość wydanych płyt wielu,  nieraz zupełnie dziwnych, solowych projektów. Zasadniczą kwestią jest też to że prawie wszystkie partie rytmiczne na tych krążkach są niesamowicie przemyślane i na pewno wyważone, a rytmy nieraz nasuwają skojarzenia z jakimiś pięknymi ,,symetriami''.

Jeśli chodzi o  ,,Properties'' to mamy tutaj następujące utwory: ,,Going After'', ,,Clang'', ,,Cells'', ,,Trek'', ,,Close Season'', ,,Detour'', ,,Lurker''.  Razem daje to siedem. Płyta ma 51,59 minut. Nawet po czternastu latach od czasu publikacji recenzowanego wydawnictwa podoba mi się wciąż jego emocjonalny chłód, muzyczna logika i przemysłowa atmosfera. Nagrania takie jak te nadają się zarówno do zabawy na parkietach różnego rodzaju imprez ale też do wieczornych kontemplacji i porównań, po powrocie z miejsca swoich codziennych obowiązków. 

Relatywnie dobra realizacja nagrania, dzikość i dziwność, szczątkowa ilość melodii, mała niszowość, masa typowo industrialnych barw, estetyczny digipack (przedstawiający zdjęcie śladów cząstek elementarnych w zaprojektowanej w 1900 roku przez szkockiego fizyka Charlesa Wilsona komorze kondensacyjnej) to tylko niektóre z walorów dla których warto zaznajomić się z recenzowaną płytą.  Stała się ona podobnie jak wydawnictwa innych projektów Harrisa, pozycją kultową w niektórych społecznościach zwolenników enigmatycznych szumiących brzmień i abstrakcyjnych kompozycji.  

Drumcomputer

Inne recenzje projektów Micka Harrisa na industria.org.pl:

Mick Harris "Hednod Sessions"

Mick Harris, Eraldo Bernocchi ''Total Station''

Scorn "Stealth"

Scorn "Collossus"